7 rzeczy o MLM, których nauczyłam się podglądając Amerykanów

Branża network marketingu nie jest w naszym kraju nowością. Jakieś dwadzieścia pięć lat temu na naszym rynku pojawiły się pierwsze firmy MLM. I wydawałoby się, że nie powinna już budzić tak wiele emocji – bo przecież jest wiele branż młodszych niż ta, które nie budzą aż takich kontrowersji.

A na świecie firmy, które używają systemu sieciowego do dystrybucji swoich produktów i usług, działają na ogromną skalę. Angażują wiele osób, daja im możliwości tworzenia stabilnego dochodu i rozwoju kariery.

7 rzeczy o MLM, których nauczyłam się podglądając Amerykanów -OlaZulawinska.pl

Media społecznościowe umożliwiają podglądanie, udzielanie się w społecznościach, udział w rekrutacjach na całym świecie. Pozwalają również na rozmowę z osobami, które z sukcesem budują swoje biznesy. Dla mnie terenem, gdzie najłatwiej się porozumieć jest anglojęzyczna Ameryka Północna. Więc obserwuję pracę liderów  ze Stanów i Kanady, oraz ich zespołów. Od niektórych uczę się w ich programach szkoleniowych. Z innymi po prostu rozmawiam – a mam szczęście trafiać na fajnych, otwartych ludzi.

I chciałabym podzielić się z Tobą kilkoma przemyśleniami.

  1. Jest sporo teamów, które uczą jak prowadzić w ciekawy i efektywny sposób marketing w mediach społecznościowych. Ale jest sporo, które tego nie uczą – więc spamerskie grupy mają się świetnie (jak u nas) i podobnie jak nasze, działanie na nich przynosi niewielkie efekty.
  2. Stara szkoła wciąż żyje – i ma się dobrze. Wraz z rozwojem Internetu dostaliśmy do rąk nowe narzędzia. Ale… nasza psychika się nie zmieniła. Marketerzy, którzy organizowali prezentacje „na żywo” wypracowali cały arsenał środków, które działały skutecznie. A przeniesione do Sieci zwiększają swoją siłę. Spokojnie możemy sięgać do materiałów, które mają kilkanaście lat i uczą np. wywierania wpływu, prowadzenia prezentacji czy rozmów trójstronnych. I nie trzeba wielkiej wyobraźni, żeby tą wiedzę przenieść później do prowadzenia mediów społecznościowych, rozmów na zoomach czy messengerze.
  3. Na rekrutacji robota sie nie kończy. Żeby zbudować stabilny zespół potrzebny jest transfer wiedzy. Głównie od bardziej doświadczonych dystrybutorów do osób nowych. Ale nie tylko – w strukturze pojawiają się osoby z różnych branż. Warto więc wyłuskiwać osoby, z ciekawym i przydatnym doświadczeniem, oraz takie, które po prostu mają efekty w pracy. I angażować je do dzielenia się swoją wiedzą i doświadczeniem.Z drugiej strony – brak sensownego systemu edukacji powoduje, że do zespołu trzeba rekrutować dużo więcej osób.
  4. Naucz nauczać. Tworzenie kultury dzielenia się wiedzą, zdejmuje sporo roboty z lidera. Ostatecznie chyba nie po to działasz w networku, żeby całe życie zasuwać jak w korpo.
  5. Ludzie chcą rozwiązań i narzędzi.
    Fajnie mieć w ekipie „gwiazdy” rekrutacji. Są to osoby, które swoimi umiejętnościami, elokwencją, stylem bycia potrafią zjednać sobie wiele osób. Ale każdy gwiazdor, jest jedyny w swoim rodzaju i nieduplikowalny.
    Większość osób potrzebuje prostych rozwiązań typu: instrukcja jak zaprosić kogoś do obejrzenia”zajawki” +krótki film + nagrana prezentacja, dla osób, które zainteresują się tematem + możliwość zorganizowania rozmowy trójstronnej. Takie rozwiązanie przy odrobinie wysiłku jest w stanie zastosować każdy. A jak mawia Eric Worre „Sukces w network marketingu to nakłonienie dużej ilości osób do konsekwentnego robienia kilku prostych rzeczy”.
  6. Forsa chowa się w systemach „follow up”. Jeden z moich rozmówców, lider kilkusetosobowej struktury, twierdzi, że jeśli nie przypominamy się osobom, którym już kiedyś składaliśmy propozycję, to „zostawiamy przynajmniej 80% forsy na stole”, czyli tracimy nie tylko pieniądze – również energię, czas i kontakty.
  7. Marka osobista ma duże znaczenie. Jednak jej budowa wymaga czasu. Warto więc wspierać swoich wspólpracowników, by od początku działania budowali swoją markę i wykorzystywali do to co robią, i to czego się uczą. Droga do sukcesu, pokazana w odpowiedni sposób działa lepiej niż sam sukces. Pokazanie drogi pozwala innym ludziom uwierzyć, że mogą powtórzyć Twoje dokoniania.

Czy w tym wpisie odkrywam Amerykę? Absolutnie nie mam takiego poczucia. Każdy z nas zetknął się z przynajmniej częścią tych punktów. Ale teraz pytanie – czy Ty i Twój zespół korzystacie z tej wiedzy?

Bo ja postanowiłam zrobić eksperyment – intensywną implementację tego, co zobaczyłam oraz uznałam, za pasujące do mnie i pomocne. Dotychczas wychodziłam Wam z lodówki? Z innych sprzetów AGD też wyjdę 😉 Czas start – a podsumowanie pierwszego etapu planuję na początek lipca 2019.

 

Jeśli podoba Ci się ten wpis - skomentuj, kliknij "Lubię to" lub podziel się ze swoimi znajomymi w mediach społecznościowych. To dla mnie znak, żeby tworzyć więcej takich artykułów.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

CommentLuv badge