Mentalność biedaka, mentalność zwycięzcy

Mentalność biedaka, mentalność zwycięzcy

Są ludzie, którzy, cokolwiek dotkną, zamieniają w złoto… Sa tacy, którym zawsze wieje wiatr w oczy. I to niezależnie aktualnej koniunktury gospodarczej, włożonego wysiłku czy przeczytanych książek.

To stosunkowo łatwo zaobserwować na płaszczyźnie finansowej. A jednak odnosi się to innych dziedzin życia. Do satysfakcji z pracy, tworzenia związków i czego by tam jeszcze nie chcieć poruszyć.

Mentalność biedaka, mentalność zwycięzcy - OlaZulawinska.pl

Człowiek jest istotą skomplikowaną. Jedni dzielą nasz byt na “rozum i serce”, inni pokazują różne poziomy świadomości – świadomość, podświadomość, nadświadomość. I gdzieś tam, w tych dziwnych strukturach mamy zamontowane tory, po których jedziemy…

Te tory to po trosze kontynuacja torów, po których jechali nasi przodkowie, po części są to szyny położone już w naszym dzieciństwie – przez to jak byliśmy traktowani przez otoczenie, co zaobserwowaliśmy w swojej rodzinie. To te tory determinują, jak daleko możemy dotrzeć, co możemy zobaczyc i po co możemy sięgnąć. (Ostatecznie – widzieliście kiedyś tramwaj w lesie? Ja widziałam – ale to zupełnie inna historia. Dodam tylko, że też jechał po szynach.)

Andrzej Batko, polski trener NLP i zwolennik prawa przyciągania, w swojej książce “Siła sekretu. Praktyczny podręcznik programowania przyszłości” pisał o “termostatach”, które mamy w swoim życiu ustawione na pewnym poziomie i niezwykle trudno je przestawić. Do mnie jednak bardziej przemawia metafora torów.

Te “tory” to zestaw naszych wierzeń, przekonań i nawyków, które bardzo często trzymają nas w miejscu. I zauważenie ich wcale nie jest łatwe. Ostatecznie możemy zobaczyć tylko to, w co jesteśmy w stanie uwierzyć.

Ja od jakiegoś czasu byłam w stanie zauważyć “tory” innych ludzi. I to dawało mi świadomość, że i mnie coś trzyma w miejscu, które z całą pewnością, nie jest moim wymarzonym. W niektórych miejscach udało mi się przestawić zwrotnice i przesunąć się w stronę tego, co chciałabym osiągnąć. Ale zostało wiele miejsc, w których stoję w miejscu i nie wiem, jak to miejsce zmienić.

Ostatnio prowadzę na Facebooku grupę, w której gramy w “grę obfitości” – w dużym uproszczeniu gra polega na tym, że uczestnicy “wydają” pieniądze zapisane na ich koncie w Banku Wszechświata. Dyskutowałyśmy o niej z moją sponsorką, czyli osobą, która zarekomendowała mnie do firmy MLM, z którą współpracuję.

Nasza dyskusja poszła w stronę “gdzie Wszechświat schował te pieniądze”. I doszłyśmy do wniosku, że nawet ciężko mówić, ze pieniądze są schowane. Bo one są, choćby i w naszym planie marketingowym. To czy ktoś zauważy możliwości, to zależy właśnie od jego programów. Bo przy tym samym wysiłku można mieć efekty zerowe, małe, średnie lub duże. Tu nawet nie o wkład pracy chodzi, tylko właśnie o to, czy zauważysz możliwości i czy odważysz się po nie sięgnąć.

Dawno nie poczułam tak dokładnie tego, jak bardzo potrafię ograniczać swoje myślenie. Ups, muszę przyznać, że to zabolało. Ale skoro już zauważyłam to wiem, w którą stronę przestawiać zwrotnice. I nie mogę doczekać się efektów wprowadzanych zmian.

Ten post ma 5 komentarzy

  1. Iwona

    Myślałam, że zdradzisz, jak przestawić zwrotnicę i co to za rewolucyjne zmiany, których możesz się doczekać. Przy następnej kawie mi wyjaśnisz?

    1. Ola Żuławińska

      Właśnie z tym przestawianiem zwrotnic nie jest takie proste, bo jak dla mnie… przepisy nie działają. Pewnie trzeba sporo podziałać, zanim zwrotnice zaskoczą 🙂

  2. Mirek Taczała

    Są tory, wąskotorówki, normalne i szerokie, są również jednoszynowe, tramwajowe, kolejowe, kolejkowe itp. Mnogość rozwiązań szynowych. Mają wszakże jedną niedoskonałość, nie można z nich zboczyć bo grozi to wykolejeniem, jest to dość poważne ograniczenie. Niewątpliwą zaletą torów szynowych jest to,że zazwyczaj gdzieś prowadzą, a gdzie to już sprawa np. zwrotnic, nastawnic czy górek rozrządowych, wybór zawsze jest. Są też po drodze stacje, daje to naprawdę wiele możliwości. Zastanawiam się czasami co lepsze w pewien sposób ograniczające “tory” czy pełny żywioł z autostradami, eskami, zwykłymi drogami, polnymi, leśnymi duktami, górskimi ścieżkami, lądem, wodą, powietrzem itp. Osobiście wybieram wariant drugi z “drogi podszyte umiarkowanym żywiołem”
    Tak trochę prozaicznie bo drogowo, taką miałem pierwszą myśl i niech tak zostanie

    1. Ola Żuławińska

      Ja tam będę jednak stać przy torach – człowiek działa schematami i na ogół pełna wolność to ułuda.
      A co do dróg, to jako posiadaczka “niskopodłogowego” samochodu spotykam się z ciągłymi ograniczeniami – jak nie odrapię podwozia, to zahaczę przednią listwą o krawężnik.

  3. Kazimiera

    Bardzo ciekawy wpis – nie pierwszy zresztą. Zgadzam się z Tobą, że tory po których jedziemy to w dużej mierze kontynuacja torów, po których jechali nasi przodkowie chociaż bronimy się przed tym. Doświadczam tego na co dzień mieszkając z moją mamą. Odkąd pamiętam wszystko widziała w czarnych kolorach. Nie próbuję nawet jej zmienić bo nie o to chodzi, ale o ile trudniej patrzeć optymistycznie w przyszłość widząc obok kogoś “czekającego” na to, że za chwilę coś złego się wydarzy. Z trudem przestawia się wówczas zwrotnicę 🙂

Dodaj komentarz

CommentLuv badge