Jak nie utknąć w błędnym kole niezmiennych wyników?

Za nami już połowa grudnia. To dobry czas, żeby popatrzeć w przód i zaplanować kolejny rok. Ale zanim to zrobimy, dobrze jest podsumować obecny. I zadać sobie trudne pytanie “Czy w tym roku odnotowałam postęp? Czy może jest jak było i moje wyniki utknęły na pewnym niezmiennym poziomie i kończący się rok może nie był zły (a może, niestety był), ale tkwię w pewnym miejscu – a nie jest to miejsce, w którym chcę być”.

Za kilka dni powitamy nowy rok. Będzie szampan, będą fajerwerki, będą postanowienia noworoczne. Ta jedna noc wygląda pięknie. A co z tego zostaje? Trochę śmieci, odrobina smogu i kac. Pal sześć tego po po szampanie. Znacznie gorszy pojawia się, gdy orientujemy się, że w okolicach Trzech Króli jedziemy już starymi torami, mając za nic własne postanowienia.

(więcej…)

Miecz świetlny, prawda ciała i pieniądze

“Dziś środa, wreszcie roboczy dzień po długim weekendzie… jak miło wskoczyć w tory codziennej rutyny”. Taka (mniej więcej) była moja pierwsza myśl po przebudzeniu. Trochę mnie to zaskoczyło. Bo w sumie bardzo lubię weekendy. Długie weekendy też bardzo lubię. Choć nieco męczy mnie ich pewna nieprzewidywalność…

To jedno z moich niedawnych odkryć, że owszem, lubię jak jest spontanicznie i fajnie… ale jak jest rutynowo i fajnie, to wcale nie jest mniej fajnie… Ale oprócz tego była cała lawina odkryć. Ale po kolei.

(więcej…)